Czas uciekał, bit rytmicznie odbijał się od ścian, za oknem lampa migotała miarowo, nad blokiem rozlały się czarne chmury, z klatki dochodził dźwięk zatrzaskiwanych drzwi.
A ja? ja siedziałem bezczynnie na fotelu i zastanawiałem się jak zatrzymać czas, albo przynajmniej jak zagospodarować to co mi pozostało z dnia dzisiejeszego, zanim się zacznie…
Przez głowę przebiegały mi różne myśli, zastanawiałem się co robią w tej chwili znajome mi osoby.
Nim przeminie ta i następna chwila. Prawda jest taka, że chwili nie da się zatrzymać, im bardziej próbujemy ją zatrzymać tym staje się ulotniejszą. I jutro znowu szkoła, praca, uczelnia.
Kurwa, znowu dałem się wydymać z czasu.
Tak, chwyciłem tego jebanego doła przed poniedziałkiem.
Napisane w Sentyment. | Tagi: Życie