Posted by: mojstary | grudzień 10, 2007

Jak się robi cuda!?!

Całkiem zwyczajnie, trzeba wziąć jednego narwańca oraz cudotwórcę + asystenta - po jednej sztuce i cud murowany, no ale nie koniecznie…


Nie wspominałem o tym i coraz rzadziej o tym mówię - nie widzę prawie całkowicie na jedno oko, to też na każdą wizytę u okulisty jestem nastawiony bardzo sceptycznie, pamiętając to co zostało mi powiedziane nie tak dawno - “do końca życia nie będziesz widział dobrze”, tym bardziej, że każdy lekarz załamuje ręce widząc historię choroby i powtarza to samo.

Godzina 10:50 - godziną spotkania z cudotwórcą, przyjmuje w bardzo ładnie odmalowanej kamienicy przekształconej na potrzeby służby zdrowia w wielopiętrową lecznicę - począwszy od dermatologów po jakieś megaspecjalistyczne poradnie, słowem WSZYSTKO! Człowiek musiałby mieć tylko czas i może zapisać się do każdego specjalisty, żeby posłuchać trochę o swoim nieidealnym ciele.
Przed drzwiami każdego z specjalistów olbrzymie, zawijane kilka razy kolejki gdzie średnia wieku wynosi +50. Ehh nigdy nie będę stary. Nie mogę być.

-Dzień dobry, ja do pani doktor XxXxX.
-Ale pani doktor nie ma.
-Jak to nie mam, miała być, byłem zapisany na dzisiaj.
-Ale pani doktor nie ma.
-To już wiem…
-Ma pan cukrzycę?
-Yyyyy nie? Jest dzisiaj jakiś lekarz w ogóle?
-Jest, pani xxxxxx.
-To proszę mnie zapisać.
-Dobrze, proszę do pokoju 211 - na przeciwko.
-Dziękuję.

Po wyjściu z rejestracji zacząłem się rozglądać za pokojem, dziwne by to nie było jakby w całym korytarzu nie było jednego pokoju i to o numerze 205.

-Przepraszam, jeszcze raz jaki pokój?
-Noo 205.
-Mówiła pani 211.
-Niie, na pewno powiedziałam 205.

Na prawdę nie chciało mi się z nią kłócić bo była tylko zwykłym asystentem cudotwórcy.
Wszedłem do pokoju gdzie siedziała kobieta, bez żadnych wyjaśnień czy pytań kazała mi usiąść na krześle obok i zasłonić najpierw lewe a potem prawe oko, szybki wywiad i zostałem odprawiony do jednej z kolejek na korytarzu. No i sobie czekałem.
1 godzina.
2 godzina.
3 godzina.
Aha, ktoś wyszedł z pokoju lekarki, wszyscy tak sobie spokojnie, beztrosko chodzą, pielęgniarki zachowują się jakby były na jakimś spacerze i przyszły na papierocha, popierduchy i strojenie głupich min – broń boże do pracy.
Gdzieś po 14 zostałem poproszony do gabinetu, cudotwórca zaczął mi świecić lampą po oczach poczułem się jakbym był na przesłuchaniu FBI, czekałem , aż włączy muzykę z ulicy sezamkowej i zapyta mnie o moje pornosy albo pieniądze na koncie. Wysłano mnie na kolejne oględziny, dobrze nie zdążyłem się rozsiąść na stołku a już było po badaniu.

Cudotwórca rozpoczął rozmowę:
-Z Twoimi oczami nie jest tak źle – ahh ja myślałem, że nigdy nie będę widział i jest potwornie - zauważyłem błonę w prawym oku i w lewym też ale drobniejszą, jest doktor XxXxXx i przyjmuje w Rybniku, zajmuje się takimi sprawami i jest w tym dobry. Można zrobić zabieg teraz albo jak będziesz starszy ale polecam zrobić to teraz, dam Ci numer telefonu do niego i się z nim umówisz. Ponadto masz wadę wzroku – lewe oko +3 a prawe +1,5 i umówimy się na ustalenie i dopasowanie soczewek – stworzył chorobę i mało tego, potrafił ją wyleczyć ?!
-Ale żaden z lekarzy nie mówił o żadnej błonie a tym bardziej wadzie wzroku, nigdy nie nosiłem okularów – narastało we mnie bezgranicznie wkurwienie, czułem, że zaraz jebnę cudotwórcy, moja matka która widzi bardzo słabo bez okularów ma 2,5, ja który nie noszę okularów widzę od niej dużo lepiej pomimo większej wady – dziwne?
- Cudotwórca zauważył, że poczerwieniałem i próbował załagodzić sprawę uśmiechem – no wie PAN ale to może się pogarszać.
-Ale nie musi? Przecież tam jest pomarszczona siatkówka chyba?
-No też ale troszeczkę. Pójdzie pan się umówić na następne badanie i okulary – w tym momencie wiedziałem, że już tam więcej nie wrócę - moim problemem jak dobrze sobie przypominam to nie jest żadna błonka tylko zniekształcona siatkówka?.
-Dziękuję, do widzenia.

Cudotwórca nakreślił moją sytuacje, powiedział jak to jest fajnie i dobrze a potem obalał mnie zimną wodą moich dolegliwości, całkowicie zaprzeczył diagnozą wystawionym przez 3 innych nie związanych ze sobą lekarzy, wiedział co mi jest, wiedział jak mi pomóc i ponad to wiedział kto mi pomoże - prawdziwy cudotwórca!!, bez większego czarowania wyciągnął z szuflady wizytówkę rzekomego doktora i polecił go. Skojarzyła mi się sytuacja z łowcami skór, pogotowie polecało zakład pogrzebowy który siłą rzeczy przyjeżdżał razem z karetką.
Powiem szczerze, że przez połowę dnia nie myślałem o niczym innym jak ten zabieg , wizję okularów odrzuciłem od razu. Cudotwórca narobił mi mętlik i w efekcie zmusił mnie do wizyty u innego znachora, żeby potwierdzić jego diagnozę. Jeśli diagnozy będą się zgadzać to pewnie zdecyduję się na zabieg. Zaburzył moją równowagę, jednocześnie dając jakąś wizję na to, że będę dobrze widział chociaż mało realną. Przez te kilka lat przyzwyczaiłem sie do tego, że nie widzę i jakoś radzę sobie i w zasadzie nie „jakoś” tylko bardzo dobrze, bez żadnych wizji, że będę widział, po prostu - wszystko było łatwe, nie widziałem i nie miałem widoków na lepsze widzenie (argh o ironio).

Chociaż od okulisty wróciłem 7 godzin temu to dalej widzę słabo na jedno oko, te popierdolone krople coś mi zrobiły :/ nigdy nie miałem tak mocno przez tak długi czas zamazanego obrazu, jeśli jutro będę musiał jechać do innego okulisty albo na pogotowie to na prawdę się wkurwię :/

Odpowiedzi

Te krople to Atropina. Mogą wkurwiać, racja.

Prawie jak Donald Tusk, też postawił diagnozę inną od trzech niezwiązanych ze sobą lekarzy, dał wizytówkę znachora i obiecał cud. Gospodarczy.

A kraj ma problemy ze wzrokiem…

@Renek: piękne, aż się wzruszyłem… a teraz won z polityką!! Jestem apolityczny.

A gdzie tu polityka, ja o cudach przecież pisałem, a nie o polityce. W polityce cudów nie ma.

nie bedzie na temat, bo dzisiaj przypadkiem przeszukujac z nudow zasoby Internetu znalazlam Twojego bloga, przeczytalam wszystkie wpisy i umarlam ze smiechu. naprawde fajnie piszesz, pozdrawiam

cuda robi się tylko w bajce ale w rzeczywistośći nie ma takich cudów to tylko fikcja

Leave a response

Your response:

Kategorie