Posted by: mojstary | luty 23, 2008

Cudowne dzieciństwo.

Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończyło się wiele, wiele lat temu. Czy nie ogarnia Was nostalgia za tymi czasami? W których nie mieliśmy tyle luksusów jak dzieci dorastające w dzisiejszych czasach, ale jednak było nam dobrze.

Dorastałem w czasach, w których nawet nie mogłem pomarzyć o komputerze a Internet był czymś, o czym mogłem tylko usłyszeć od starszych kolegów, z którymi grałem w piłkę. Świat kręcił się wolniej, ludzie nie mieli takich zmartwień jak dzisiaj, życie było bajecznie proste, dorośli wiedzieli, że mają jakiś wybór, jeśli stracą prace i nie będzie to koniec świata dla nikogo.

Nie było alergii na kurz, na trawę ile razy każdy z nas nażarł się piasku podczas zapasów w piaskownicy, ile razy jedliśmy niemyte owoce z drzew, ile raz przewracaliśmy się obcierając kolana, ręce i łokcie i nigdy nie dostawaliśmy żadnych zakażeń, skakaliśmy po drzewach, bujaliśmy się na linach robionych z węży strażackich, żaden z nas nie miał dysleksji, adhd i nie chodził do psychologa. Po meczach, najczęściej na jedną bramkę piliśmy całą drużyną z jednej butelki wodę nalaną z kranu w piwnicy albo od ludzi, których prosiło się żeby zrzucili nam z okna, czasy oranżady po 50 gr. w zwrotnych szklanych butelkach. Wracaliśmy ze szkoły i od razu szliśmy na dwór pograć w piłkę, chowanego do późnej godziny, złodziei i policjantów, podchody, murarza czy wiele innych. Bawiliśmy się w domach u siebie na zmiany, jeśli kogoś nie zaproszono to wypłakał się, było mu smutno i na drugi dzień normalnie się bawiliśmy. W wiosnę graliśmy całymi dniami w piłkę na boisku, którego już nie ma, a na środku, którego rosły drzewa, każdy znał skład swojego ulubionego klubu i zawsze udawał, że jest swoim ulubionym zawodnikiem, wbiegaliśmy na boisko witaliśmy się oficjalnie, potem ustawialiśmy się do udawanego zdjęcia i graliśmy, w lato chodziliśmy na basen, byliśmy wrzucani do głębokiej wody przez starszych chłopaków i uczyliśmy się szybko pływać, nikt nikogo nie pozywał do sądu za to, w zimę zjeżdżaliśmy do późnego wieczora z górek na sankach, kartonach…, czym się tylko dało. Nie było nam straszne śnieg, deszcz ani mróz. Skakaliśmy z metalowych huśtawek w dal i rysowaliśmy linie – kto dalej.

Budowaliśmy łuki, proce i “paciuloki” z butelek i obciętych palców gumowych rękawiczek. Mieliśmy “bazy”, pamiętny bieg z kanapą przez powstającą autostradę. Skracanie sobie drogi przez nasyp gliny i pomoc kolegi, który uratował mi życie, kiedy nasyp zaczął się zapadać pode mną.

Przeżywaliśmy pierwszą miłość do koleżanek z klasy, każdy wyglądał tak jak wyglądał i nie zmieniał tego, nikt nie miał niesamowicie oryginalnych i modnych ubrań. Większość miała “złote myśli”, do których wpisywały się koleżanki i koledzy. Dziewczyny zawsze uczyły się lepiej od chłopaków. W szkole siedzieliśmy do południa i nosiliśmy ogromne plecaki, za których nie było nas prawie widać. Na przerwach skakaliśmy z koleżankami w gumę, nawet, jeśli robiliśmy za słupy trzymające gumę. Zabieraliśmy koleżankom spinki i opaski do włosów, ot takie zaloty szczeniackie.

Kto miał telewizor i wideo zapraszał kolegów na oglądanie kreskówek z kaset najczęściej transformersów, albo kablówkę i Cartoon Network po angielsku. Dla każdego idolem była Tygrysia Maska i Daimos, każdy chciał strzelać do bramki jak Tsubasa i każdy chciał się bawić w Drużynę A. Niedorobiona Matplaneta. Każdy miał kaseciaka w domu. Późniejsze czasy żółtych dyskietek i pegazusa. Kiedy kupiłeś sobie nową zabawkę koledzy na drugi dzień mieli takie same.

Zawsze mogłeś wyjść z kolegami do parku, nie martwiłeś się, że ktoś Cię zabije, pobije, okradnie.

Nie było dewiacji, każdy był normalny.

Lubiliśmy oranżady w proszku pakowane w małych torebkach i lizaki, pączki, ciastka i ciasta z prawdziwym cukrem i na prawdziwym maśle, gumy Kaczora Donalda i gumy Turbo. Bułki były takie pyszne. Jedliśmy na dworze brudnymi rękami kanapki, które mamy nam zrobiły w domu.

Tendencja do utrwalania starych wspomnień jest, pamiętam tylko miłe chwile, albo te złe chwile, które zakończyły się szczęśliwie. Możliwe, że wspomnienia z mojego dzieciństwa w teraźniejszym świecie są mdłe i nudne jak flaki z olejem, ale czy nie byliśmy szczęśliwi?

Polecam: http://docs.google.com/EmbedSlideshow?docid=dftgr74_25fs46kfgw

Prezentacja: Tacy byliśmy

Odpowiedzi

Piękne.

Aż się łezka w oku kręci… chciałbym wrócić do tamtych czasów, beztroskich czasów- chociaż dla oranżady w proszku za 50 groszy. Serio- kto z Was nie chciałby znowu żyć jak dziecko? Ech…

dochodze do wniosku, ze chyba zawsze bylo do dupy.
teraz calkiem ludzie jacys popieprzeni, wola w jakis klubach siedziec niz sie przespacerowac nawet.
a kiedys to jak padal deszcz to mozna bylo policzyc kafelki w kiblu, o ile byly. o internecie, grach, filmach… mozna bylo zapomniec chyba

no bez kitu takie same wspomnienia :), pamiętam jak 10 razy wypożyczałem tą samą kasete z transformersami lub gi.joe… ach to były czasy a ta oranżada była super, zawsze od matki wyciągałem 50 groszy. Jako uzupełnienie dodałbym że nie było takiej popierdolonej pogody jak teraz, w lato deszcz z sniegiem a w zime deszcz co to kurwa ma byc ;/

ZAJEBISTE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ja miałam być może mało cudowne dzieciństwo
kiedy byłam mała miałam takie odbicia : malowałam się kosmetykami mamy bo ja uwielbiam kosmetyki zabrałam mamuśce katalog
“AVON” i po raz pierwszy zaczęłam się kurwa odpicować żeby wygląsać jak pindra na gwiazdkę
zawsze dostałam lalki barbie domki dla lalek, ubranka i wielu innych cipowych pierdółek najczęsciej wolałam spędzać czas na podwórku

Udało Ci się przyznaje - zwłaszcza stwierdzenie o tym, że to mdłe wspomnienie! Człowieku żal Ci dupę ściska, na wspomnienie o przeszłości?? Uważaj, żeby Cię ktoś w łeb nie trzasną w chwili rozpływania się we wspomnieniach - BO TERAZ WSZYSTKO JEST INNE. dzieci rodzą się z alergią na wszystko (łącznie z rodzicami), nie ma oranżady za 50 gr, a Cartoon Network nadaje już w naszym ojczystym języku. Tak czy owak udało Ci się i przyznaje, zajebisty tekst.

Leave a response

Your response:

Kategorie