Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończyło się wiele, wiele lat temu. Czy nie ogarnia Was nostalgia za tymi czasami? W których nie mieliśmy tyle luksusów jak dzieci dorastające w dzisiejszych czasach, ale jednak było nam dobrze.
Dorastałem w czasach, w których nawet nie mogłem pomarzyć o komputerze a Internet był czymś, o czym mogłem tylko usłyszeć od starszych kolegów, z którymi grałem w piłkę. Świat kręcił się wolniej, ludzie nie mieli takich zmartwień jak dzisiaj, życie było bajecznie proste, dorośli wiedzieli, że mają jakiś wybór, jeśli stracą prace i nie będzie to koniec świata dla nikogo.
Nie było alergii na kurz, na trawę ile razy każdy z nas nażarł się piasku podczas zapasów w piaskownicy, ile razy jedliśmy niemyte owoce z drzew, ile raz przewracaliśmy się obcierając kolana, ręce i łokcie i nigdy nie dostawaliśmy żadnych zakażeń, skakaliśmy po drzewach, bujaliśmy się na linach robionych z węży strażackich, żaden z nas nie miał dysleksji, adhd i nie chodził do psychologa. Po meczach, najczęściej na jedną bramkę piliśmy całą drużyną z jednej butelki wodę nalaną z kranu w piwnicy albo od ludzi, których prosiło się żeby zrzucili nam z okna, czasy oranżady po 50 gr. w zwrotnych szklanych butelkach. Wracaliśmy ze szkoły i od razu szliśmy na dwór pograć w piłkę, chowanego do późnej godziny, złodziei i policjantów, podchody, murarza czy wiele innych. Bawiliśmy się w domach u siebie na zmiany, jeśli kogoś nie zaproszono to wypłakał się, było mu smutno i na drugi dzień normalnie się bawiliśmy. W wiosnę graliśmy całymi dniami w piłkę na boisku, którego już nie ma, a na środku, którego rosły drzewa, każdy znał skład swojego ulubionego klubu i zawsze udawał, że jest swoim ulubionym zawodnikiem, wbiegaliśmy na boisko witaliśmy się oficjalnie, potem ustawialiśmy się do udawanego zdjęcia i graliśmy, w lato chodziliśmy na basen, byliśmy wrzucani do głębokiej wody przez starszych chłopaków i uczyliśmy się szybko pływać, nikt nikogo nie pozywał do sądu za to, w zimę zjeżdżaliśmy do późnego wieczora z górek na sankach, kartonach…, czym się tylko dało. Nie było nam straszne śnieg, deszcz ani mróz. Skakaliśmy z metalowych huśtawek w dal i rysowaliśmy linie – kto dalej.
Budowaliśmy łuki, proce i “paciuloki” z butelek i obciętych palców gumowych rękawiczek. Mieliśmy “bazy”, pamiętny bieg z kanapą przez powstającą autostradę. Skracanie sobie drogi przez nasyp gliny i pomoc kolegi, który uratował mi życie, kiedy nasyp zaczął się zapadać pode mną.
Przeżywaliśmy pierwszą miłość do koleżanek z klasy, każdy wyglądał tak jak wyglądał i nie zmieniał tego, nikt nie miał niesamowicie oryginalnych i modnych ubrań. Większość miała “złote myśli”, do których wpisywały się koleżanki i koledzy. Dziewczyny zawsze uczyły się lepiej od chłopaków. W szkole siedzieliśmy do południa i nosiliśmy ogromne plecaki, za których nie było nas prawie widać. Na przerwach skakaliśmy z koleżankami w gumę, nawet, jeśli robiliśmy za słupy trzymające gumę. Zabieraliśmy koleżankom spinki i opaski do włosów, ot takie zaloty szczeniackie.
Kto miał telewizor i wideo zapraszał kolegów na oglądanie kreskówek z kaset najczęściej transformersów, albo kablówkę i Cartoon Network po angielsku. Dla każdego idolem była Tygrysia Maska i Daimos, każdy chciał strzelać do bramki jak Tsubasa i każdy chciał się bawić w Drużynę A. Niedorobiona Matplaneta. Każdy miał kaseciaka w domu. Późniejsze czasy żółtych dyskietek i pegazusa. Kiedy kupiłeś sobie nową zabawkę koledzy na drugi dzień mieli takie same.
Zawsze mogłeś wyjść z kolegami do parku, nie martwiłeś się, że ktoś Cię zabije, pobije, okradnie.
Nie było dewiacji, każdy był normalny.
Lubiliśmy oranżady w proszku pakowane w małych torebkach i lizaki, pączki, ciastka i ciasta z prawdziwym cukrem i na prawdziwym maśle, gumy Kaczora Donalda i gumy Turbo. Bułki były takie pyszne. Jedliśmy na dworze brudnymi rękami kanapki, które mamy nam zrobiły w domu.
Tendencja do utrwalania starych wspomnień jest, pamiętam tylko miłe chwile, albo te złe chwile, które zakończyły się szczęśliwie. Możliwe, że wspomnienia z mojego dzieciństwa w teraźniejszym świecie są mdłe i nudne jak flaki z olejem, ale czy nie byliśmy szczęśliwi?
Polecam: http://docs.google.com/EmbedSlideshow?docid=dftgr74_25fs46kfgw
Prezentacja: Tacy byliśmy
Napisane w Marudzenie, Moja ideologia, Sentyment., Społeczeństwo, Życie | Tagi: A team, basen, Daimos, Dorastanie, drużyna a, dzieci, dzieciństwo, gra w chowanego, gra w podchody, guma Turbo, huśtawki, Jesień, Kaczor Donald, lato, Matplaneta, młodość, Pegazus, piłka nożna, proce, Radość, Szczęście, Szkoła., tsubasa, tygrysia maska, wiosna, zima, złote myśli, łuki