Lojalny, solidny, słowny, rozsądny, uporządkowany, zapobiegliwy, samodzielny, potrafiący radzić sobie w życiu… tak, kurwa, chcielibyście przeczytać coś takiego? A tu chuj. W założeniach miałem wszystkich uszczęśliwić i zawsze nieść ze sobą pokój i radość no, ale coś z tego nie wyszło.
Mam 19 lat, jestem wysoki, niekompetentny, lekkomyślny i dość okrutny, mam podłe poczucie humoru, lubię obrażać ludzi, jestem niespełnionym artystą, niestrudzonym optymistą, cwaniak, nietolerancyjny gbur i cham ze sporą nadwagą.
Lubię Wszystko, co wywołuje agresję, jest niemoralne, nielegalne i niezdrowe, pewnie jest na to jakieś określenie. Bez względu na sytuację jestem zawsze w opozycji. Próżność to mój ulubiony grzech. Nikogo nie faworyzuje. Nienawidzę wszystkich, czułbym się lepiej gdybym żył w średniowieczu i mógłbym wyjść na ulice i komuś pomachać ogromny toporem przed twarzą. Większość osób, które znam zarzuca mi, że mam zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi i mają racje, ale w sumie gówno mnie to obchodzi.
Niby szczegół, ale nie lubię, no kurwa nie lubię, jak mnie ktoś próbuje zrobić w chuja, nie lubię także niespodzianek.
Szlachetny w obrażaniu ludzi, nie obrażam ludzi, którzy nie potrafią się obronić. Bronię ludzi, którzy są na przegranej pozycji. Tak, więc w skrócie: obrażam ludzi, obrażam ludzi obrażających ludzi.
Jestem prosty – nie rozumie pośrednich próśb. Pośrednie bezpośrednie prośby nie działają. Te pośrednie postawione bezpośrednio tez nie działają. Po prostu powiedz, czego chcesz. Z ukrytych zdolności mam tylko umiejętność spóźniania się w najważniejszych chwilach. Lingwista z niemieckim na poziomie “danke schon”, a angielskim na poziomie “Fuck you too” i ruskie “da” i “vodka”.
Od jakiegoś czasu prowadzę szeroki zakres usług, od porad sercowych po porady ogrodnicze i stawianie baniek. Słabe strony: żelki i porno… no, ale nie w tym samym momencie. Chciał był tym wszystkim biednym ludziom, którzy mnie ewidentnie wkurwiąją współczuć, ale chęć anihilacji ich istnienia jest znacznie silniejsza. Nie ma się jednak, czego obawiać, mam za dużo wad wrodzonych, żeby iść do wojska i dostać do ręki jakąś broń…, co najwyżej plastikowy nóż. Miałem kiedyś w ręce kałasza… palec do szycia, bo tak się kurwa przytrzasnąłem.
Boję się, że pewnego dnia obudzę się koło jakiegoś wielkiego, starego, spasłego cielska i powiem sobie, “Co to, kurwa, za hipopotam? Ach… to moja żona” , przerażenie wywołuje u mnie wizja wizyty u dentysty którą odkładam od kilku lat. Boję się, że kiedyś nacisnę sobie przypadkiem “jabłko Adama” i uduszę się albo przewrócę się na jakiś wystający pręt.
Odcięty od telewizji tylko i wyłącznie, dlatego, że włączam telewizor, kiedy na połowie programów jest dokuczliwy pisk i w kółko miga tekst “Brak sygnału” a na drugiej lecą jakieś smutne i mało ciekawe pornosy. Jedyne książki, jakie przeczytałem to książka telefoniczna, mudżahednińska księga przypraw i instrukcja obsługi telewizora… we wszystkich językach.
Wszystko robię na ostatni moment, nie przejmuję się mniej ważnymi sprawami, nie przejmuję się nawet ważnymi sprawami. Jeśli mówię, że coś mnie kosztowało niesamowity wysiłek to znaczy, że zrobiłem to 5 minut temu. Jeśli mam coś zrobić ważnego nigdy nie pytaj czy nawalę, zapytaj lepiej ile razy nawalę w ciągu robienia tego. Wciskam wszystko i każdemu, zero skrupułów.
Łatwo przywiązuję się do prostych rzeczy, szczególnie do prostych, nieskomplikowanie głupich kobiet. Bezapelacyjnie brzydzę się kobietami posysającymi z pociekiem i dwu-mlaskiem, zwłaszcza tymi, które są na tyle łebskie, żeby się tym chwalić, najważniejsza u kobiety jest twarz, jej wyraz, kiedy pokazuje cycki. Rozwiewając wątpliwości: jeżdżę na podryw autobusem. Żółty ikarus, rocznik 87′.
Z dobrych cech mogę wymienić, że posiadam jasno sprecyzowane poglądy i spojrzenie na świat, szczery do bólu rozmówcy, mający trochę uroku osobistego najczęściej zauważanego przez laski po menopauzie z doskwierającym Alzhaimerem, nieczęsto, ale czasem zabawny.
Przejawiam niesamowity pociąg do tkliwych miłosnych historii, historii nieszczęśliwej i niespełnionej miłości. Krótko po tym zawsze muszę pooglądać jakiś horror z hektolitrami krwi.
Nigdy nie zrobiłem sobie półnagiego zdjęcia na tle aneksu kuchennego z konwulsjami na klacie, więc nie pytać o takowe.
Kiedyś ktoś zafunduje mi wyjazd do piachu za moje pieprzone gadulstwo.
Interesujący portret psychologiczny:D
Przez: m. w październik 4, 2008
o 21:54
Psycho…co?
Przez: mojstary w październik 4, 2008
o 22:05
A tam zaraz psycho:D Każdy jest trochę nienormalny:) A psychologiczny, się pytasz? Tak, psychoLOGICZNY:)
Przez: m. w październik 4, 2008
o 22:39
Nie, no za trudne słowa >.<
Przez: mojstary w październik 4, 2008
o 22:49
oj, zasób slów leży i kwiczy jak świnia w chlewie:), Psycho czyli związany z psychiką i logiczny, czyli związany z logiką:) czyli psychologiczny… ee, teraz to pieprzę od rzeczy:D
Przez: m. w październik 4, 2008
o 23:23
moj stary ….. szacun ale nikt nie jest bardziej pojebany ode mnie,do you feel fear??
Przez: F.E.A.R. w grudzień 7, 2008
o 20:35
no to przeczytane. Zaintrygowały mnie Twoje teksty, co znaczy, że również masz ciekawe myśli.
Przez: czytelniczka w styczeń 10, 2009
o 17:58
Pieprzenie, opisałeś kogoś, ale to nie Ty…
Żeby to przeczytać musiałem założyć okulary słoneczne…
Przez: Anonimek w marzec 10, 2009
o 00:00
o kurwa jakie to postmodernistyczne. Rzeczywistosc posysa, ja posysam i posysa fakt ze posysajacy ja dostrzegam posysanie rzeczywistosci. Daruj sobie bo to nudne, zbadane i opisane.
Przez: the mjk w marzec 20, 2009
o 03:04
Czy to nie twój ideał?
Przez: trs. w kwiecień 11, 2009
o 00:24
Mój stary to tchórzliwy skurwysyn bo zostawił moją matę i mnie. Jebany kurwa cwel bez odwagi stanąć naprzeciw życiu i z nim walczyć, jebana cipka.
Przez: Co cie to kurwa w sierpień 12, 2009
o 22:00